Jednego z najmroźniejszych dni ostatnich dziesięcioleci na warszawskich Powązkach pożegnaliśmy filistrową Arkonii, Bronisławę Buyko (dla przyjaciół: Zosię). Jej więzi z Arkonami oraz wdzięczność za wkład w reaktywację Arkonii pokazała frekwencja - od granatowo-biało-zielonych dekli aż się roiło. Poniżej - fragment pożegnania filistrowej Buyko:
Bronisława Buyko z domu Bojara (dla przyjaciół Zosia) urodziła się w Wielkiej Wsi koło Wąchocka 22.04.1922 roku. W czasie okupacji niemieckiej jako młoda dziewczyna pomagała partyzantom z oddziałów „Ponurego”. Aresztowana przez Niemców, została wywieziona w 1943 roku do obozu w Ravensbruck, potem do Oranienburga (Sachsenhausen). Po wyzwoleniu, w Lubece poznała Tadeusza Buykę, więźnia Oflagu, za którego wyszła za mąż w 1946 roku. Wrócili do Polski. Tadeusz, filister korporacji akademickiej Arkonia, był specjalistą od łąk i pastwisk, zmarł w grudniu 1981 roku.
*Mimo skromnych warunków materialnych była zawsze bardzo elegancka. Po śmierci Tadeusza Zosia bardziej zbliżyła się do przyjaciół z Arkonii. W latach dziewięćdziesiątych, kiedy pojawiła się możliwość wznowienia działalności Korporacji Arkonia, Zosia zorganizowała grono filistrowych i filistrówien i cały wolny czas, wszystkie siły i oszczędności poświęciła dla odtworzenia ukochanej korporacji. Ufundowała piękny sztandar Arkonii, kupiła meble na kwaterę, ufundowała kasę zapomogowo-pożyczkową. Podarowała Arkonii wszystkie oszczędności swojego życia, sama żyjąc bardzo skromnie. *
W ostatnich latach stan zdrowia nie pozwalał Jej na uczestniczenie we wszystkich spotkaniach. Czasem nawet nie pozwalała się odwiedzać, jeśli uważała, że nie wygląda dostatecznie elegancko, albo że nie ma wystarczających smakołyków żeby poczęstować gości. Zosia nie bała się śmierci. Odeszła od nas 18 stycznia. Będzie Jej nam bardzo brakowało, ale nie możemy się mazgaić, bo Zosia by tego nie lubiła.
