Mi goreng ayam – czyli coś nie z tej ziemi

11 października 2011

Pierwszy w roku akademickim wykład przeprowadził kol. Sławomir Bojarowski. Z uwagi na intrygujący tytuł oraz półotwarty charakter spotkania, na kwaterze pojawiło się wiele osób.

Kolega prezes w zeszłym roku akademickim przez kilka miesięcy podróżował po południowo-wschodniej Azji. W związku z tym postanowił opowiedzieć nam o tej podróży, a także podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat kuchni regionu. Mięliśmy m.in. okazję spróbować  zupy Pho (wietnamska odmiana rosołu), usłyszeć  o przepisach drogowych w Wietnamie (lub ich braku), a raczej o roli klaksona jako uniwersalnego środka na wszelkie  drogowe dylematy. Dowiedzieliśmy się też, że jak ktoś nie spróbuje duriana - owoca o… specyficznym zapachu - to nie może powiedzieć o sobie, że poznał smak Azji. Także tego że jak ktoś jeszcze nie był w Ankgor Wat, to lepiej się pośpieszyć zanim nie zostanie całkiem zadeptany przez turystów. Wykład choć trwał ponad dwie godziny, to nikomu się nie dłużyło, o czym świadczyły liczne pytania w kuluarach.